MIKOŁAJ 2014



 

Kolejna edycja przygotowania paczek dla dzieciaków szczęśliwie dobiegła końca.  Jeszcze tylko Pan Sołtys zawiezie paczki do Krotoszyc, a tamtejsi pracownicy Ośrodka Pomocy Społecznej dostarczą paczki swoim podopiecznym.

 




Jak zwykle to my mieszkańcy Prostyni dostajemy w wyniku tej akcji więcej: uśmiechy dzieci.  A dzieciom dajemy coś więcej niż zabawki czy trochę słodyczy. Dajemy im pewność, że w świecie, w który wkraczają są ludzie gotowi nieść bezinteresowną pomoc.  To ważne w czasach, kiedy tak często ocenia się ludzi po zawartości ich portfela.  Paczki trafią do domów, w których te portfele są nieco cieńsze, ale dzieci, które się w nich wychowują będą wiedziały, że mogą zostać kim zechcą: rolnikami, lekarzami, rzemieślnikami, piekarzami, prawnikami… Bo w świecie, w który wkraczają zawsze znajdą się ludzie, którzy podadzą pomocną dłoń.  Mieszkańcy Prostyni co roku udowadniają, że tutaj mieszka ich naprawdę dużo.  I jestem wam za to bardzo wdzięczna.   
  




W tym roku przygotowaliśmy 39 paczek.  Dobrze jest mieszkać wśród ludzi, którzy mają tak wielkie serca!

Projekt „Reorganizacja i animacja na placu zabaw w Prostyni”


 

Grupa mieszkańców naszej wioski – rodzice małych dzieci,  przy wsparciu Grupy Odnowy Wsi  w Prostyni  złożyła wniosek o dofinansowanie projektu „Reorganizacja i animacja na placu zabaw w Prostyni” w konkursie Funduszu Inicjatyw Obywatelskich „OdDOLNY ŚLĄSK”.

Rodzice od Dawna zwracają uwagę, że nasz plac zabaw może być wykorzystywany przez milusińskich tylko przy dobrej pogodzie. Z uwagi na rodzaj gleby w tym miejscu, po każdym deszczu plac pokryty jest warstwą błota. Koszenie trawy również stanowi pewien problem. Dodatkowo, pomimo, iż teren został przez mieszkańców dokładnie wygrabiony, a kamienie wyzbierane, ciągle jeszcze pojawiają się tam ostre klińce grubej frakcji, które kiedyś były tam składowane. Zagraża to bezpieczeństwu bawiących się tam maluchów.
 
 

Rodzice postanowili zapewnić  swoim pociechom lepsze warunki do zabawy przez  zdobycie funduszy na wyłożenie powierzchni agrowłókniną i wysypanie grubą warstwą piasku.  Otoczenie chcemy również wyłożyć agrowłókniną i wysypać korą, a całość wykończyć obrzeżami.  Takie zmiany zwiększą zarówno funkcjonalność jak i estetykę Prostyńskiego placu zabaw.

Koordynacją projektu zajęła się Pani Justyna Jaszczyszyn.  Udało się jej znaleźć  czas dla ważnej sprawy pomimo tego, że jest pracującą zawodowo matką dwójki maluchów. Pomogli inni rodzice  i Grupa odnowy wsi.  Inicjatywę rodziców wsparło po raz kolejny Stowarzyszenie Ziemia Legnicka udzielając nam osobowości prawnej, dzięki czemu mogliśmy wystartować w konkursie. 

Wniosek został oceniony pozytywnie zarówno formalnie jak i merytorycznie, tym razem jednak zabrakło nam trochę szczęścia i nie uzyskaliśmy dofinansowania.   Mamy jednak dobry plan działania i będziemy nadal próbować wcielać go w życie.  Spróbujemy wystartować w innych konkursach - może następnym razem pójdzie nam lepiej.  Doceniamy inicjatywę i ogromne zaangażowanie rodziców.
Zbyszek

PIERWSZE LOTY ZA PŁOTY


- I co ja najlepszego zrobiłem ? Miałem polatać nad swoim gniazdem, wyprostować skrzydła, poskakać, pobawić się z bratem pod nieobecność rodziców a tu masz ci los – wylądowałem kilkanaście metrów niżej.  I co mam teraz robić ? Ale głupi ze mnie Wojtek, przecież nie pofrunę tak wysoko z powrotem do domu. Miał rację ojciec mówiąc – jeszcze musisz dużo ćwiczyć zanim będziesz chciał pozwiedzać wspaniałą okolicę.

- A gdzie właściwie ja jestem ? Muszę się rozejrzeć.

- Choinka, karmnik dla tych moich małych kolegów, zagon warzywny. Aha – już wiem. Wylądowałem u moich sąsiadów. Tych którzy mi się tak często przyglądają. Kibicują mi za każdym razem gdy wychodzą na taras. Dobrze, że u nich. Ich przynajmniej znam i wiem, że nic mi nie grozi. Polubiłem ich – są tacy sympatyczni. Mama i tato często mi o nich opowiadali – Wojtek, jak oni się cieszą gdy w połowie kwietnia znów nas widzą a pod koniec sierpnia chodzą trochę zasmuceni gdyż wiedzą, że lada dzień będziemy musieli odlecieć.



 

- Olu – spójrz.

- Jak on się tutaj znalazł ?

- Chyba wyfrunął z gniazda. Obawiam się, że nie ma sił żeby wrócić z powrotem.  Jeszcze na dodatek zaraz mogą się psy nim zainteresować.

- To chyba młody , stary dałby sobie radę.
 

- No, no – nie jestem młody. Jestem Wojtek . Rodzice tak do mnie mówią. Wojtek – proszę mnie tak nazywać. Młody może zostać ale tylko jako ksywa.

- Zbyszku, nie podchodź do niego.  On może być niebezpieczny, jest wystraszony i może ci zrobić krzywdę.  Dziób bociana jest bardzo mocny.

- Niech pani nie żartuje. Jestem groźny i silny ale krzywdy nie zrobię. Jestem przyjaźnie nastawiony. Złapać się na pewno nie dam. Zresztą możemy się pobawić. Ale wąskie te dziurki w siatce, nie mogę wyciągnąć swojej głowy. No wyłaź, wyłaź – przecież on już jest blisko. No – nareszcie. Patrz teraz – pokażę ci jak macham skrzydłami. Kilka zamachów – i co ? Dalej masz ochotę mnie złapać ? Będziesz tak biegał za mną ? Ładny klomb, zadbany. Nie podchodź, bo znów odfrunę.

- Zbyszku, to nie ma sensu. Łapiąc go nie pomożesz mu. Musimy wymyśleć coś innego.  Zadzwonimy na straż miejską – oni nas pokierują. Może do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

- Nie, nie – żadna straż miejska. Proszę was. Nie jestem przestępcą. Nie dzwońcie tam. Nie chcę bransoletek na swoich nogach.  Proszę was -  pohasam trochę, uspokoję się i zniknę. Widzicie jak macham skrzydłami . Sił mam dosyć . Uwierzcie mi, dajcie mi tylko trochę czasu. W młodości często się tak zdarza. Tutaj jest tak przyjemnie.

- Znasz kogoś kto rozumie jego mowę ? Może dr Dolittle ? zadzwoń do niego.

- Nie mam telefonu. Szkoda.

- Dzwoniłam do Oli. Ale powiedziała, że dopiero się uczy.

-Straż miejska nie przyjedzie,  bo to jest poza terenem  miasta.

- Huraaa !!! Słyszycie ten mój klekot. Jak fajnie. Nigdzie mnie nie zabiorą .

- Olu – zobacz jak on podskakuje, mam wrażenie, że się uśmiecha.

- Zobaczysz, że on zaraz odleci. Czuję to. Niewielkimi lotami, najpierw z trawy na skarpę, potem na szopę, z szopy na komin a potem hop do gniazda. Zobaczysz – on tak zrobi.

- Nie tak szybko. Jeszcze chwila. Chcę się z wami podroczyć, pobawić się. Pochodzę sobie po waszej działce, poprzyglądam się kwiatkom, skubnę co nieco. Może znajdę coś smacznego . Oo! - a nie mówiłem?  Jak ładny ślimaczek. O, tam drugi, a tam dalej – trzeci. Mniam mniam. Widzicie jak mi ślinka leci. Nie ma obawy – wszystkiego nie zjem. Zostawię coś dla was. Teraz Wojtek jest panem ogrodu.

-Martwię się. Nie możemy go tak zostawić na noc. Musimy coś postanowić.

- Szkoda mi ich. Chyba się naprawdę mną przejmują.  Dobrze.  Zobaczcie co Wojtek już potrafi.

- Olu, patrz. Odfruwa.  Jeszcze niezdarnie, ale już coraz lepiej. Zrobił małą pętlę i pofrunął – pewnie na łąki.


                                                                                                                                          Zbyszek
 

 

 

LATO CZEKA W PROSTYNI


 
W sobotę 28-go czerwca mieszkańcy Prostyni przywitali nadejście lata. Przy organizacji imprezy po raz kolejny połączyły siły Grupa Odnowy Wsi przy i miejscowa Stajnia Prima. O godzinie 16.00 na placu gminnym, w nowo urządzonym miejscu - w pobliżu wiaty zapłonęło ognisko.  Prostynianie i ich goście spotkali się w licznym gronie, dopisała też dzieciarnia, dla której właścicielka Stajni Prima przygotowała możliwość bezpłatnej jazdy konnej i zaaranżowała zabawy i konkursy.  Były wyścigi z jabłkiem na głowie, konkurs na najszybszą konsumpcję jabłka, karmienie kucyka.  Była okazja pograć w siatkówkę.

Lato nie sprawiło nam na szczęście  zawodu, mimo niepewnych prognoz świeciło słońce.

Przy pieczonych kiełbaskach, a później również grillowanych smakołykach czas mijał szybko i przyjemnie.  Szczególnie wesoło bawiły się dzieci, korzystając z placu zabaw, boiska i ujeżdżając anielsko cierpliwego konika.

Kolejną imprezę na coraz ładniejszym wspólnym placu, mieszkańcy wsi planują za miesiąc.